Skip to content


Start arrow Aktualności arrow Technika arrow Browar w domowym zaciszu
Browar w domowym zaciszu PDF Drukuj Email
Oceny: / 16
KiepskiŚwietny 
Redaktor: cinek   
17.05.2007.

Istnieją cztery powody, żeby nawarzyć piwa samemu: towarzyski, zmysłowy, ekonomiczny i tradycyjny 



REKLAMA ----> Calosc artykulu nizej
Loading ...

Szukasz Fotografa na slub? Wybierz nas!
Darmowy Hosting Zdjęć



dodajdo.com

i po reklamie


 

Powód pierwszy - towarzyski

Wieś pod Wrocławiem, w upalne popołudnie na tarasie malowniczo położonego domu krążą z rąk do rąk kolejne butelki i kufle piwa. Grafik, informatyk, mechanik, księgowa, muzyk, kierowca, student matematyki... Najmłodszy gość ma 18 lat, najstarszy jest pod pięćdziesiątkę. Nigdy by się tu nie spotkali, gdyby nie internet i wspólna pasja: domowe warzenie piwa.

Agnieszka Wołczaska-Prasolik: - Przychodzi moment, kiedy ma się już dość sklepowej oferty. Najlepsze piwo pochodziło z małych browarów, które w większości albo zbankrutowały, albo zostały wchłonięte przez wielkie koncerny. To, co można kupić, jest nudne, a domowym sposobem da się zrobić każdy rodzaj piwa. To naprawdę proste. Nawet dla mnie, humanistki z wykształcenia, która o procesach chemicznych nie miała pojęcia. Trzy lata temu zachęcił mnie kolega i tak się zaczęło.

Agnieszka, doradca kredytowy, jest nieformalną szefową dwudziestu wrocławskich piwowarów amatorów.

- Piwa korporacyjnego nie pijemy - zarzekają się Mariusz i Jadwiga Jakubowscy. Małżeństwo zgodnie warzy w domu od dwóch lat, odkąd zobaczyli gdzieś piwny zestaw "zrób to sam". - To musi być obustronna pasja, inaczej trzeba się wynosić z garami do garażu albo warzyć nocą - mówią. Janusza Bonę, studenta Uniwersytetu Przyrodniczego, zachęcili koledzy jeszcze w liceum. Jerzy Marszałkowicz, grafik i informatyk, odkąd spróbował piwa domowego, innego już nie pija. Krzysztof Kuropka, kierowca, cztery lata temu przypadkiem trafił na piwne forum na stronie www.browar.biz.

- Boom na domowe piwowarstwo trwa od czterech lat. Liczba tych, co sami biorą się za warzenie, podwaja się co roku; dziś to kilka tysięcy Polaków - mówi Agnieszka.

Wrocław ma najbardziej zgraną grupę pasjonatów domowego browarnictwa. W piwnicach trzymają śrutowniki, kapslownice, wagi, worki ze słodem monachijskim i pilzneńskim, chmiel goryczkowy i aromatyczny. Zapraszają się nawzajem do domów na degustacje, we wrześniu każdego roku jeżdżą całą grupą do jednego z polskich regionalnych browarów, a w każdy piątek spotykają się w jednym z pubów - tylko tam, gdzie jeszcze można dostać piwo z niewielkich wytwórni. Kiedy w ubiegłym roku zmarł jeden z członków wrocławskiej wspólnoty, pozostali ofiarowali córce butelki własnoręcznie przygotowanego ku jego pamięci trunku, z etykietą "Koźlak [to odmiana piwa - red.] dla Roberta".

Powód drugi - zmysłowy

Dobre piwo pszeniczne potrafi pachnieć bananami i goździkami, ciężkie belgijskie miewa malinowy lub kwiatowy aromat, stout czuć kawą, lager ma piękny bukiet chmielowy, mocny porter nęci karmelowym aromatem, koźlak ma posmak czekolady. Domowe piwo działa na zmysły i wyobraźnię: każde wychodzi inaczej, odmiennie pachnie, smakuje i wygląda. Bursztynowe, różowe, brunatne, musujące, przejrzyste, ciemne. Żyje latami, dojrzewając w domowych piwniczkach.

- Trzymam trzyletnie piwo i wciąż ma smak, zmienia się, żyje - mówi Jerzy. - Jest bogate i treściwe w przeciwieństwie do płaskich, pozbawionych głębi piw korporacyjnych.

- Trunek może być lekki albo mocny - z ponad 14-procentowego ekstraktu słodowego. Zależnie od typu drożdży mamy piwo górnej lub dolnej fermentacji, a zależnie od słodu - jasne pilsy i lagery albo ciemne koźlaki i stouty. Najtrudniej robi się jasne pełne piwo pszeniczne - wtrąca Mariusz.

Zaczyna w kuchni od śrutowania słodu: w ręcznym młynku miele ziarno. Warka, czyli jedno warzenie, to zwykle 20-25 litrów piwa, na które potrzeba 4-5 kilogramów słodu. Dodaje trzy litry wody na każdy kilogram słodu, podgrzewa ją. Do wielkiego gara wkłada termometr, żeby sprawdzić, czy to już jest moment, w którym enzymy zaczynają rozkładać skrobię. Po godzinie filtruje do plastikowej kadzi: tak powstaje młóto, zatarty słód i płynna brzeczka. Młóto przepłukuje się gorącą wodą, miesza z brzeczką, dodaje szyszek chmielowych i wszystko gotuje przez godzinę na kuchence, a potem schładza.

- Można przepuścić przez chłodnicę albo choćby wstawić do wanny z wodą - objaśnia Mariusz. Po dodaniu drożdży piwo fermentuje kilka tygodni, potem Mariusz zlewa je do butelek, jeszcze glukoza i już można kapslować. Przez miesiąc płyn dojrzewa w chłodnym pomieszczeniu, daleko od światła. - Słońce jest zabójcze dla piwa. Zamknięte w butelce z zielonego szkła i wystawione na działanie promieni nabiera lisiego zapachu - tłumaczy piwowar.

Trunek leżakuje nawet pół roku. Im dłużej, tym jest mocniejszy. - Nie pasteryzujemy go i nie filtrujemy, dzięki temu zachowuje całe bogactwo witamin B i nie skutkuje kacem - mówi Antoni. Mechanik samochodowy w MPK, najmłodszy stażem wśród wrocławskich browarników, ich zdaniem okazał się najbardziej utalentowany. - Jak człowiek zamknie się w kuchni, w tym zapachu słodu i chmielu, zapomina o bożym świecie - wzdycha.

Powód trzeci - ekonomiczny

Już za złotówkę można zrobić sobie butelkę naprawdę dobrego piwa, przekonują browarnicy.

Andrzej Rotecki (muzyk, właściciel sklepu internetowego): - Produkcja w domu jest banalnie prosta. Potrzebne są dobrej jakości składniki i dobra woda. Na początku maniacko jeździliśmy do Sobótki nabierać wody z potoków i studni. Teraz dajemy kranówę i też wychodzi, choć można i na mineralce.

Początki domorosłych browarników były trudne. Przed pięciu laty drożdże czy słód pszeniczny trzeba było sprowadzać z Czech. Dziś wszystko jest dostępne w internecie; w Polsce działają cztery sklepy internetowe, z czego dwa powstały w ostatnim roku. Wrocławianie raz do roku wspólnie kupują tonę ziarna w jednej z polskich słodowni. Andrzej: - W internecie też zamawiamy razem, bo tak wychodzi taniej. Ja biorę drożdże, Jakubowscy - fermentatory, Krzysiek - szyszki chmielowe. A potem się dzielimy.

Każdy prywatny minibrowar ma swoją nazwę: "Mikrobrowar piwoholiczny", "Siódemka", "Smocza yama", "Risto", "Browar domowy Antoni", "Czterej z Portierni i Pils". Opatrzone unikatowymi etykietami butelki trafiają do rodziny i przyjaciół. Agnieszka: - Na warzenie mogę sobie pozwolić tylko w wolne dni. Wychodzi mi około 50 litrów miesięcznie.

Powód czwarty - tradycyjny

Wrocławscy piwowarzy szukają starych klasztornych receptur, np. z dodatkiem lukrecji czy kolendry. Żałują, że nie zachował się przepis na ciemne, wręcz czarne piwo świdnickie, z którego Świdnica słynęła w średniowieczu na całą Europę.

Na piwie domowe rękodzieło się nie kończy. Jerzy przestał kupować chleb w sklepie. W piwnym śrutowniku sam miele żyto na mąkę, w lodówce trzyma "wieczny" żytni zakwas. W poniedziałek odrywa trochę, dodaje mąki, zeszklonej cebuli, płatków, ziaren, otrąb, słodu, miesza i wkłada do pieca. Dwa duże bochny przez tydzień nie tracą świeżości.

Zaczynał od gotowych mieszanek, dziś woli improwizować. - To tak jak z piwem, za każdym razem wychodzi odmienny smak. I oczywiście z piwem najlepiej smakuje.

Znajomi cenią zwłaszcza "jeżyka": naszpikowany kolcami z żółtego sera chleb z pieprzem cayenne i świeżą papryką. Andrzej, wegetarianin, sam robi żółte sery. Krzysztof słynie z wina z pomarańczy i pitnych miodów. - Wino tylko sobie stoi, a nad piwem trzeba czuwać. Jest bardziej fascynujące - mówi. Marcin Waliszewski, student informatyki na Uniwersytecie Wrocławskim, uznaje tylko wędliny własnego wyrobu. - Wzorem dziadka i ojca - kwituje. Na targowisku wybiera przerośniętą wołowinę, drobno ją sieka, dodaje jałowca, czosnku, majeranku, broń Boże saletry i innych świństw, i zostawia na dwa dni - "żeby się nasmakowało". Flaki najlepsze są w Hali Targowej, moczy je i wypełnia mięsem, zapieka w brytfannie.

- Lubimy dobrze zjeść, a potem dobrze wypić - piwowarzy wznoszą kufle. - A nie da się tego zrobić kupując w marketach.

 Źródło : gazeta.pl

 

Komentarze  

 
0 #4 dokturpotfur 2009-10-01 18:31
Obok mnie właśnie refermentują butelki z naszej 4-tej warki... na razie jeszcze jedziemy na brewkitach, głównie z racji braku miejsca na pełne śrutowanie i zacieranie, ale myślimy o rozwinięciu - pierwszym krokiem było użycie wstępnie ześrutowanego słodu monachijskiego: -) Z Łodzi wszystkich miłośników prawdziwego piwa pozdrawia Wujowe Zjednoczenie Przemysłu Browarniczego WUJAL-PROPIW
Cytować
 
 
0 #3 Lech 2009-04-06 21:35
Szkoda że ta grupa entuzjastów domowego warzenia piwa jest tak daleko. Mieszkam w Kołobrzegu i od grudnia 2007r. warzę piwo. Zaczynałem od brewkitów, prawdopodobnie jak każdy, ale od dwóch miesięcy warzę tradycyjnie ze słodów. Muszę powiedzieć że nawet z brewkitów wychodziło piwo bardzo atrakcyjne smakowo. 2 miesiące temu spróbowałem z Barley Wine z dodatkiem 2kg miodu i zapowiada się wspaniale. Za jakiś tydzień będę butelkował swoje pierwsze piwo wykonane własnoręcznie na wzór piw Trapistów. Mam na imię Lech, inż. budownictwa, lat 57. Pozdrawiam serdecznie wszystkich fascynatów prawdziwego piwa. Pij, pij - czuwaj!!!
Cytować
 
 
0 #2 Zpołkniętymbakcylem 2007-12-11 19:28
Ja też się zaraziłem,moja pierwsza warka (ciemny "gotowiec")leżakuje i czeka na konsumpcje za 3 tyg, a druga India Pale Ale własnie chodzi na cichej. Choć to jeszcze "zielone" piwo to już smakuje wybornie!
Cytować
 
 
0 #1 misiu327 2007-11-24 18:51
Brzmi ciekawie:-)ja też coś warzę od przedwczoraj,st oi to-to 80cm za moimi plecami czyli ok 120 cm od komputera na ktorym piszę te słowa,oby się udało bo najbliższego sklepu mam 2km polnymi drogami-i chcąc napic się piwa...muszę kombinować[smil ey=happy]Pozdrawia m.P.S.Robię brown ale Johna Bulla.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!

Ciekawe linki


Loading ...



Nasi partnerzy




czynik rss - strona startowa

Necik.biz



strefaPC.pl - poradniki, overclocking, prasa komputerowa, sterowniki, testy, bezpieczeństwo



Fotografia :: Modelki :: Sprzęt

Twój mailing :: Zapraszamy :: Warto

Najświeższe informacje ze świata boksu

Agencja Public Relations PUBLIC RELATIONS iN PLUS Agencja Public Relations

FastBridge Initiative Media Warszawa

FLion Stage Crew













Odbij swoje zdjęcia


Najwyższej jakości odbitki w świetnej cenie

Nie jesteś tu anonimowo

Twoje IP:
38.107.191.114
Twj provider:
191.114





Migawki

http://art.zobacz.com.pl/footoo_pl_2009-05-04_155217_fotografia.jpg

Materiał dla osób pełnoletnich.
Dziś zdjęcia przepięknej Ewy Sonnet, kobiety z którą każdy facet chciałby zjeść kolację. Znaczy chciałby, ale się nie przyna. Znaczy przyna się kolegom, ale żonie? Niestety żonie trudno przyznać się do tego ze Ewa Sonnet jest ucieleśnieniem piękna, bo niestey przebija swoimi walorami urody 90% żon.
Cóż artykuł tylko dla Panów

Czytaj całość