Lekko, łatwo i przyjemnie, cz. 2

Tak jak obiecałem wracamy do lekkich, łatwych i przyjemnych. Bez zbędnego gadania.Po drugie:Mint Royale - "Pop Is..." Idąc wczorajszym tropem zostajemy na deszczowej wyspie zwanej Wielką Brytanią (a o deszczu będzie więcej, ale o tym potem), a konkretniej w Manchesterze, gdzie pomieszkuje Neil Claxton - chyba jedyna osoba, która od 1999roku, czyli od momentu powstania grupy, jest ciągle w jej składzie. Inni przychodzili i odchodzili, Neil trwał w tym zawsze tocząc dalej to bigbeat'owe szaleństwo. To głównie dzięki jego zapałowi możemy cieszyć się trzema longplejami od Mint Royale, niezliczoną ilością singli i tym co nas dziś najbardziej interesuje - albumem "Pop Is...", czyli niczym innym jak zbiorem singli właśnie, wydanych kilka lat wstecz. O ile nie przepadam za składakami typu "best of" w tym przypadku musiałem zmienić zdanie. Płyta wciągnęła mnie bez reszty i za nic nie chce puścić już od bardzo dawna. I to właśnie dzięki niej poznałem, wspomniany już wczoraj utwór który towarzyszył mi przez całe zeszłoroczne lato. Mowa o "Show Me" - nagrany przy współudziale Pos'a z De La Soul maxymalnie pozytywny kawałek z jeszcze pozytywniejszym klipem (który możecie zobaczyć poniżej). Swoją drogą Pos nie pierwszy raz pokazał, że sprawdza się w kawałkach z nurtu lekkiej elektroniki, co udowodnił m.in. w każdemu dobrze znanym "Feel Good Inc." nagranym wspólnie z Gorillaz. Ale wracając do Mint Royale, przyznać trzeba, że Neil z ekipą ma farta.

Źródło http://www.uknowhowwedo.com/index.php?option=com_content&task=view&id=543&Itemid=99999999

Share on Google Plus

About Admin

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz