Polowanie na błędy Allego

 Użytkowniczka Allegro.pl urządziła bezlitosne polowanie na osoby, które przy sprzedaży samochodów omyłkowo wpisywały groszowe ceny. Tym, którzy nie chcą sprzedać wylicytowanych aut, zagroziła sądem

{rdaddphp file=php/google.php}  

Feralne samochodowe aukcje kończyły się po kilkunastu sekundach. Łączyło je jedno - śmieszna cena, rzędu parunastu złotych za auto. Ale sprzedającym, którzy przez nieuwagę wpisywali za mało zer w cenie, wcale nie było do śmiechu. Nabywczyni (występująca na Allegro pod dwoma różnymi pseudonimami) domagała się zakończenia transakcji, grożąc sądem.

Ślady historii, o której wczoraj poinformowało radio RMF FM, można znaleźć w komentarzach, jakie pechowcy wystawiali na Allegro. "Jest to osoba czekająca na ludzkie pomyłki, której nie da się w żaden sposób wytłumaczyć, że sprzedawana przeze mnie rzecz miała za mało zer w cenie. Kto sprzedaje Audi A4 za 18 zł?" - pisze jeden z nich. "Nie nawiązuje kontaktu z kupującym, tylko od razu kieruje sprawy do sądu! Ostrzegam" - alarmuje inny. Internautka ma także ponad 30 komentarzy pozytywnych, z których wynika, że kupuje na Allegro co najmniej od roku.

Według RMF FM problem może dotyczyć nawet 40 osób. Informacje te potwierdzono nam w Allegro.pl. - Jedna z użytkowniczek czyhała na błędy sprzedających - mówi rzecznik serwisu Bartek Szambelan. - Prawdopodobnie zainspirowała ją sprawa z jeepem.

Chodzi o głośną historię z ostatnich miesięcy. Wystawiony na aukcję samochód został wylicytowany za połowę ceny rynkowej, bo sprzedawca nie ustawił tzw. ceny minimalnej. Potem próbował wymigać się od transakcji. Nabywca skierował sprawę do warszawskiego sądu, który stwierdził, że wygrana aukcji w Allegro to zwyczajna umowa sprzedaży i kupna ze wszystkimi tego konsekwencjami i sprzedawca musi auto wydać za wylicytowaną cenę.

Po tym wyroku sypnęły się informacje o podobnych sytuacjach. "Gazeta" pisała m.in. o gdańszczaninie, który walczył o dwuletniego seata kupionego na Allegro za złotówkę i o internautce z Żagania, która również za złotówkę kupiła motorówkę wartą ok. 40 tys. zł (pozew trafił do sądu, ale sprawa zakończyła się ugodą). - Użytkowniczka mogła poszukiwać okazji za pomocą naszej wyszukiwarki, ale bardziej prawdopodobne jest to, że miała jakieś oprogramowanie przeszukujące aukcje i alarmujące, gdy pojawi się np. samochód za kilka złotych - mówi rzecznik Allegro.

Czy ma szanse wygrać w sądzie? Dwaj prawnicy, których o to spytaliśmy, mieli różne zdania i żaden nie chciał się wypowiedzieć pod nazwiskiem. Zdaniem jednego sprzedający mogą uchylić się od skutków umowy, powołując się na swój ewidentny błąd. Drugi uważa jednak, że nie jest to takie oczywiste, na błąd mogą z reguły powoływać się z reguły kupujący, a nie sprzedający, którzy przecież sami wpisują cenę i ją akceptują.

- Wszystkie wpisane przez siebie warunki i kwotę sprzedający wyraźnie widzi i musi je dodatkowo zaakceptować przed wystawieniem - potwierdza Szambelan. - Ale ci prawnicy, z którymi my rozmawialiśmy, nie wierzą, by ta pani mogła wygrać w sądzie. Uważają, że ten proceder naruszał zasady współżycia społecznego - dodaje.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Share on Google Plus

About Admin

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz