Naucz się przeżywać orgazm

Zdolność do orgazmu różni mężczyzn i kobiety. U chłopców pojawia się już w okresie dojrzewania, dziewczęta i kobiety muszą się jej nauczyć 

 

{rdaddphp file=php/google.php}  

Synestetyczny orgazm

Ludzie rozmaicie opisują rodzaje orgazmu: jedni porównując je do barw, inni do rozmaitych dźwięków, często też do zjawisk ruchowych, jak zapadanie się, fruwanie, wychodzenie z ciała, albo do zdumiewających zmian w rzeczywistości zewnętrznej. Pewnie wszyscy pamiętają słynne powiedzenie z powieści "Komu bije dzwon" Ernesta Hemingwaya: "Ziemia się poruszyła". Tak potężne przeżycie trudno wyrazić, spróbujmy więc skorzystać z literatury:

"Nagle we wnętrzu jej ciała zadrgały i wybuchły potężne fale wzruszeń, tam, gdzie dotąd była pustka, niczym dźwięk rozkołysanych dzwonów rosły i rozbrzmiewały coraz potężniej, aż nowe, oszałamiające doznania wypełniły ją całą, a ona zatopiona w nich, słyszała, jak gdyby z oddali, własne urywane, nieprzytomne okrzyki, podczas gdy cudowne, coraz silniejsze fale wznosiły się i przetaczały przez jej ciało, aż nagle, sięgnąwszy szczytu zaczęły powoli odpływać i cichnąć w pełni cudownej harmonii, niby echo wielkich, rozkołysanych dzwonów" [David Herbert Lawrance, "Kochanek Lady Chatterlay"].

Wszyscy podkreślają, że orgazm to najbardziej intensywne, kulminacyjne, szczytowe przeżycie seksualne, natomiast Alex Comfort w swojej książce "Radość seksu" zwraca uwagę, że "jest to moment największej nagości emocjonalnej człowieka". Może dlatego przychodzi trudniej albo wcale, kiedy brakuje poczucia bezpieczeństwa?

Orgazm kobiecy i męski

Zdolność do orgazmu różni mężczyzn i kobiety. U chłopców pojawia się już w okresie dojrzewania, towarzysząc wytryskom jako niemal automatyczna reakcja na bodźce bezpośrednio seksualne. U dziewcząt i kobiet zwykle pojawia się później, gdyż one muszą się takiej reakcji nauczyć - często mówi się o tym procesie jako o rozbudzeniu seksualnym. Jednak nawet te bardzo rozbudzone do osiągania orgazmu potrzebują dobrych warunków emocjonalnych: poczucia bezpieczeństwa i więzi uczuciowej oraz specyficznego nastroju, a także nieco czasu i określonych pieszczot w pewnej sekwencji.

W zamian za te "utrudnienia" - przez czułych mężczyzn wysoko cenione - kobiecy orgazm jest dłuższy (podniecenie ustępuje wolniej), może też występować wielokrotnie w trakcie jednego stosunku. Większość pań nie osiąga orgazmu bez pobudzenia łechtaczki, dlatego pieści ją podczas zbliżenia partner lub sama kobieta. Ale przede wszystkim dla obojga partnerów ogromnie ważnym wymiarem zbliżenia jest łączące ich uczucie.

Jak ujął to dr Andrzej Depko: "Dla kobiet orgazm jest radosną podróżą w inną rzeczywistość, po której pojawia się uczucie spokoju, czułości i jeszcze większego przywiązania do swojego partnera". [za artykułem Joanny Krupy, "Tajemnica kobiecego orgazmu", Gazeta.pl, 25.11.2005].

A dla mężczyzn? W większości towarzyszą im podobne stany emocjonalne. Wytrysk to fizyczne odprężenie, pozbycie się napięcia. Orgazm to uczucie zagarniające nie tylko ciało, ale i psychikę. W gąszczu erotycznych stron internetowych natknęłam się na żart przypisywany seksuologom: że gdyby kobiety zostały stworzone z łechtaczką umieszczoną w pochwie, to byłoby im równie łatwo jak mężczyznom osiągać orgazm, a seksuolodzy mieliby mniej pracy.

Skoro jednak wszystko to jest urządzone inaczej, to może po to, żeby on i ona musieli zwolnić tempo, skupić się na sobie nawzajem i chociaż trochę się poznać. Orgazm wydaje się godziwą nagrodą za takie postępowanie.

Już, już, już!!

Niezależnie od epok i kontynentów istnieje zadziwiająca zbieżność w tym, co kobiety mówią podczas orgazmu. Japonki, Hinduski, Francuzki i Angielki - wszystkie paplają o umieraniu [...], o matce (często wzywają ją w krytycznym momencie), o religii (nawet jeśli są ateistkami).

[...] Mężczyźni pomrukują jak niedźwiedzie albo wydają agresywne monosylaby, na przykład: "Już, już, już!". Powieściowa żona Lamparta zwykła krzyczeć: "Jezus Maria!", a istnieje też nieskończona różnorodność nieartykułowanych dźwięków. Trudno powiedzieć, dlaczego mają one dla obu płci tyle uroku.

Hindusi sklasyfikowali je, przyrównali do głosów ptaków i przestrzegali, że łatwo naśladują je papugi i szpaki - dlatego żadnych papug w alkowie. [ ] Niektóre "słowa": westchnienie, kiedy dotknięcie jest właściwe, drżący wydech na moment przed spełnieniem. Kobiety oraz niektórzy mężczyźni mówią bez przerwy swoistym dziecinnym szeptem albo powtarzają najbardziej nieprawdopodobne czteroliterowe wyrazy. Jednych słychać o kilka przecznic dalej, drudzy zachowują grobowe milczenie, śmieją się lub nerwowo łkają.

Spośród partnerek, które lubią hałasować, jedne chcą się wywrzeszczeć, inne wolą być kneblowane lub zatykają sobie usta własnymi włosami, jak na japońskich rycinach (domy w Japonii mają papierowe przepierzenia). Mężczyźni bywają równie hałaśliwi, ale na ogół nie są tak wymowni. Ważne jest jedno - podczas normalnego, spontanicznego stosunku płciowego pozwólcie sobie hałasować do woli. [za: Alex Comfort, "Radość seksu"]

Dlaczego część kobiet udaje?

Oto garść powodów, na pewno nie wszystkie:

- chęć sprawienia przyjemności partnerowi, próba ochronienia go przed kompleksami i poczuciem winy, że nie zaspokoił kobiety

- obawa, że "wydam się zimna i nieatrakcyjna"" lęk przed odrzuceniem; chęć dorównania innym paniom, mitycznym i realnym - bohaterkom filmów i książek, ale też na przykład opinii o poprzedniej dziewczynie

- czasem chęć, by stosunek skończył się jak najprędzej

Co jest złego w symulowaniu orgazmu?

Wprowadza ono do związku zakłamanie, oddala partnerów od siebie. Udawanie niszczy bliskość. Partnerzy już nie muszą mierzyć się z odsłonięciem przed drugim swoich intymnych tajemnic, mówić o potrzebach i uczuciach. Jedno z nich w ogóle nie wie, że cokolwiek wymaga rozmowy, drugie zaś zataja swój dyskomfort. A skoro tak, to szanse uzdrowienia sytuacji spadają do zera. Udawanie pociąga za sobą konieczność dalszego udawania. Tylko jak długo można wytrzymać w obłudzie?
Share on Google Plus

About Admin

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz