Jak skopać Euro 2012?

 Minęły dwa miesiące, od kiedy Platini ogłosił, że Euro 2012 jest nasze. Szampan wywietrzał z głów, emocje nieco opadły i... stoimy z głupią miną i rozłożonymi rękami na placu budowy. A nawet nie na placu, bo ciągle nie wiadomo, gdzie on jest.

{rdaddphp file=php/google.php}  

Najbardziej prawdopodobna data inauguracyjnego meczu piłkarskich mistrzostw Europy to 9 czerwca. Od soboty do 9 czerwca 2012 r. zostanie nam równo pięć lat. Wszyscy zadajemy sobie pytanie: Czy zdążymy z przygotowaniami?

Jedno jest pewne: wybór Polski na współorganizatora Euro 2012 nas zaskoczył i nie mamy pojęcia, jak się do tego zabrać. Wiemy, że trzeba zbudować albo wyremontować stadiony, bazy treningowe, autostrady, hotele, restauracje, dworce, lotniska...

A konkretnie? Lista inwestycji ciągle nie istnieje. Tworzy się gdzieś w zaciszu gabinetów rządowych. Swoje listy przygotowują miasta-organizatorzy. Tu zresztą widać najwięcej zapału. Miasta powołują komitety organizacyjne, myślą już o przetargach na konkretne inwestycje. Na własną rękę przygotowały pakiet zmian w prawie przyspieszających realizację różnych przedsięwzięć.

Tego entuzjazmu nie widać już w rządzie. Miejskie propozycje zmian w prawie rząd przyjął, przemyśli, oceni, zdecyduje...

Niedawno ukraiński dziennikarz Zahar Fedorak opowiadał mi, że Ukraińcy już mają listę inwestycji związanych z Euro 2012. Wiedzą, co zbudować, co wyremontować i - co najważniejsze - z jakich pieniędzy to sfinansować.

Mało tego. Pod koniec przyszłego roku ma się zakończyć budowa supernowoczesnego stadionu w Doniecku. To stadion z najwyższej europejskiej półki. Pięciogwiazdkowy. Budowy i remonty na innych ukraińskich stadionach już ponoć ruszyły albo ruszą lada chwila.

A u nas? Warszawski Stadion Dziesięciolecia, bardziej znany jako Jarmark Europa, pod koniec września mają opuścić kupcy. To jak na razie jedna z najbardziej konkretnych decyzji związanych z przygotowaniami do Euro 2012. Druga to powołanie komitetu ds. organizacji mistrzostw. W jego skład weszło więcej niż pół rządu, a na czele stanął premier. Za chwilę skład komitetu być może jeszcze się powiększy o dwóch wicepremierów, którzy mają pretensje do premiera, że ich pominął.

O pieniądzach szkoda w ogóle gadać. Miasta-organizatorzy Euro 2012 już mniej więcej wiedzą, ile będą potrzebowały. Nie mają jednak pojęcia, na jaką pomoc od rządu mogą liczyć. Rząd chciałby, aby jak najwięcej inwestycji związanych z mistrzostwami współfinansowała Unia Europejska. Jakie inwestycje da się jednak wesprzeć pieniędzmi europejskimi, ciągle jednak nie wiadomo. Lista ponoć się tworzy.

W dniu ogłoszenia zwycięstwa Polski i Ukrainy w wyścigu o Euro 2012 wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska niespodziewanie znalazła w resorcie miliard złotych. - Na ośrodki sportowe, najważniejszy jest stadion w Warszawie - ogłosiła.

- To wirtualne pieniądze - śmiali się ekonomiści. Tak szybko jak się pojawiły, tak szybko też zniknęły. W każdym razie minister finansów przestała o nich mówić. Tymczasem zamiast spodziewanego przyspieszenia na budowach dróg już na początku maja okazało się, że konta Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad są puste i grożą nam opóźnienia. Dopiero po alarmie w mediach rząd tę dziurę załatał.

Czy tak już będziemy łatać aż do mistrzostw? W niedawnym sondażu CBOS dwie trzecie badanych (65 proc.) przyznało, że obawia się braku odpowiedniej koordynacji działań związanych z przygotowaniami do Euro 2012, a 62 proc. stwierdziło, że pięć lat na przygotowanie tej imprezy to czas zbyt krótki jak na nasze możliwości.

Na pocieszenie opinia wiceprezydenta Krakowa, który w niedawnej rozmowie z "Gazetą" stwierdził, że nawet jeśli nie będzie zmian w prawie przyspieszających inwestycje, to mistrzostwa i tak da się przeprowadzić. - Stadiony zdążymy zbudować. Tylko kibice mogą mieć kłopot z dotarciem na mecze, bo nie będzie nowych dróg i sprawnej komunikacji w miastach - zapewnił.

I jeszcze kilka opinii ze wspomnianego już sondażu CBOS: dzięki organizacji mistrzostw nastąpi rozwój infrastruktury w Polsce (90 proc. ankietowanych), a także turystyki (88 proc.). Dalszego rozwoju gospodarczego w naszym kraju spodziewa się 78 proc. badanych, umocnienia dobrych stosunków z Ukrainą również 78 proc., a wzrostu znaczenia naszego kraju w Europie 74 proc. Jak czasami mawiają sportowcy: nadzieja umiera ostatnia.
Share on Google Plus

About Admin

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz