Muzyczna składanka dla gejów

Tuż przed warszawską Paradą Równości do sklepów trafił wydany przez Kayax "Music 4 Boys And Gays". Dwupłytowy album adresowany jest do gejowskiej publiczności. 

{rdaddphp file=php/google.php}  

- My wszyscy, którzy tworzyliśmy tę płytę, chcemy dać wyraz naszego niezadowolenia z braku zdrowego dystansu do odmienności, z zaściankowej mentalności i dziwnego poczucia moralności, która odrzuca miłość, ale pozwala potępiać i prześladować drugiego człowieka - mówi Kayah o wydanej przez swoją wytwórnię składance.

W kraju, w którym jeden z wicepremierów straszy społeczeństwo "homoseksualnymi obozami dla młodzieży", wydana przez poważną wytwórnię płyta dedykowana mniejszości seksualnej jest przebłyskiem normalności. Także normalności ekonomicznej - społeczność homoseksualna to liczący się odbiorca dóbr kultury masowej. Z tego żyją gejowskie kluby, gejowskie wydawnictwa czy nawet gejowska turystyka na całym świecie. A także spora część sceny muzycznej.

Na składance znalazły się - jak to określa sama wytwórnia - "diwy świata gejów" (Madonna, Kylie Minogue, ale i nasza Zdzisława Sośnicka), obok różnych artystów nagrywających dla Kayaksu - od Marii Peszek, przez Novikę, aż po Tatianę Okupnik. Na wolnym rynku publiczność gejowska to łakomy kąsek. Warto lansować wśród niej swoich artystów.

"Music For Boys And Gays" prowokuje do pytania, czy istnieje coś takiego jak muzyka dla gejów, czy mamy raczej do czynienia z marketingowym chwytem? Są przecież artyści, którzy są szczególnie popularni w gejowskich klubach. Są nawet tacy, którzy popularności w tych klubach zawdzięczali karierę - na przykład gwiazda disco Donna Summer. Są też gatunki, które podbój świata zaczynały od klubów dla mniejszości seksualnych. Tak było z disco, tak było z muzyką house. Na związek środowisk gejowskich z konkretną estetyką zwracała uwagę już w połowie lat 60. Susan Sontag w słynnym eseju "Notatki o kampie". - Najbardziej wyrafinowana forma atrakcyjności seksualnej polega na postępowaniu wbrew własnej płci - pisała, zaliczając do przejawów kampu, czyli kiczu podniesionego do rangi sztuki, obok kobiecej mody z lat 20. (te frędzle i szale boa!) także całą jaskrawą i przerysowaną stylistykę drag queens. Jeśli w ogóle istnieje coś takiego jak estetyka gejowska w muzyce, to jej wzorcowym reprezentantem będzie disco - styl świadomie przerysowany, czasem wręcz kiczowaty, hedonistyczny i pełen seksualnych konotacji.

Firmy płytowe atakują nas rozmaitymi składankami. Jedne wykorzystują popularność serialu, inne - zbliżające się święto. Każda adresowana jest do konkretnego odbiorcy i odwołuje się do konkretnej estetyki, do zbioru - często stereotypowych - wyobrażeń o słuchaczu. O twardzielach lubiących szybką jazdę samochodem, rodzinach, które chce poczuć się bliżej siebie przy bożonarodzeniowym stole, kobietach spragnionych romantycznych wzruszeń, dzieciach bawiących się na imprezach z okazji 1 czerwca. Czy powinno nas dziwić, że w tym zalewie kompilacji ktoś pomyślał i o takiej, której odbiorcą będą reprezentanci mniejszości seksualnej?

Źródło: Gazeta Wyborcza
Share on Google Plus

About Admin

    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz